niedziela, 4 listopada 2012

Ahh November...

Witam ponownie, dzisiejsza pogoda nie zachęcała ani do spacerów ani do robienia czegokolwiek: nieziemsko wiało, padało i było zimno = taki mały sztorm, Ela chcąc uniknąć deszczu wyszła wcześniej do pracy, lecz gdy zobaczyła te wspaniałe widoki nie mogła się oprzeć i sięgnęła po aparat. Było wszytko w porządku do momentu jak zaczęło zacinać od strony morza. Dzielna i zdeterminowana Ela weszła na plaże i robiła foty jak Japończyk, spotkała przy tym kilku ludzi tak samo zdeterminowanych, którzy poprosili o fotkę na tle sztormu: szaleni :D Tak więc do pracy dotarła przemoczona do suchej nitki i szczęśliwa :) Pogoda się zaczęła poprawiać w ciągu dnia, całe szczęście Ela miała telefon ze sobą i pracowała na see froncie. Godzina 17 wybiła czas do domu a tu ciemno, ale nie szkodzi diabelski młyn był nagrodą :D Miłego oglądania :)  



































1 komentarz: